R E K L A M A



Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - Życie społeczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
R E K L A M A
 Szukaj:
Google   
  , imieniny: Jakub, Krzysztof, Walentyna strona główna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Mariusz Parol
Data: 23.02.2010, 9:00
Zmiany: 23.02.2010, 9:00
Czytane: 3040x
Komentarzy: 0 [sprawdź]
test
  
Archiwum: 861   Archiwum>>
Co się dzieje na Forum?
Zapisz się!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzień w twojej poczcie email.
Skarb Troi w Hrubieszowie  

Legendarny skarb króla Troi w tym tygodniu dotrze do Hrubieszowa. Dzień przyjazdu tego wyjątkowego konwoju jest utrzymywany w ścisłej tajemnicy. „Skarb króla Priama” przywiozą z Berlina opancerzone tiry, eskortowane przez policję i strażników

Trojańskie skarby będzie można obejrzeć w Hrubieszowie dzięki prof. Andrzejowi Kokowskiemu. Szef Katedry Archeologii UMCS w Lublinie, a zarazem miłośnik ziemi hrubieszowskiej ma bardzo dobre kontakty z niemieckimi muzealnikami i naukowcami. Także z tymi z Muzeum Prehistorii i Archeologii Wczesnohistorycznej w Berlinie, które jest właścicielem trojańskiej kolekcji Henryka Schliemanna.
- Wspólnie organizowaliśmy w Niemczech wystawy z naszych wykopalisk, dotyczących Gotów i Wandalów. Hrubieszów kojarzy się Niemcom jako region słynący ze znaczących odkryć archeologicznych. Nie bez znaczenia jest także fakt, że samorząd Hrubieszowa przy naszej pomocy od kilku lat przyznaje nagrody archeologiczne. „Laurami Masłomęcza” uhonorowano wybitnych polskich, duńskich i niemieckich naukowców. To wszystko pozwoliło przekonać naszych kolegów z Niemiec do tego, aby wypożyczyli nam eksponaty – tłumaczy prof. Andrzej Kokowski.

Wszystko przez piękną Helenę
Ludzie przez wiele stuleci nie wierzyli w istnienie Troi, a opowieści o Achillesie i Ajaksie, królu Priamie i pięknej królowej Sparty traktowano jako mity. O Troi opisanej w „Iliadzie” przez Homera czytały całe pokolenia. Wielu marzyło, aby dotrzeć do miejsc, w których rozegrała się jedna z najsłynniejszych wojen w historii świata. Według mitologii greckiej wojna trojańska wybuchła zaraz po tym, jak syn króla Troi porwał piękną Helenę, żonę króla Menelaosa i rozsierdzeni Grecy zdecydowali się odbić tę piękność nad pięknościami. Na tysiącu okrętach wysłano armię, która przez 10 lat oblegała Troję. Można powiedzieć, że wojnę wywołał spór trzech bogiń: Hery, Ateny i Afrodyty. Pokłóciły się one o to, która z nich jest najpiękniejsza. Żadna nie chciała przyznać palmy pierwszeństwa dwóm pozostałym. O opinię poprosiły Parysa. Najprzystojniejszy ze śmiertelnych wychowywał się jako pasterz. Ale był księciem i jednym z synów króla Priama. Parys wskazał Afrodytę. Ona obiecała mu miłość kobiety, którą on sam sobie wybierze. Parys wybrał Helenę. Uwiódł żonę króla Sparty i uprowadził ją do Troi. Menelaos poprzysiągł mu zemstę. Potężna flota Greków wyruszyła przeciw Troi. Warowne miasto oblegano latami. Grekom nie udało się go zdobyć siłą. Użyli więc fortelu. Zbudowali ogromnego drewnianego konia. W jego wnętrzu ukryło się dwustu najwaleczniejszych żołnierzy. Konia ustawiono przed bramami miasta. Reszta greckiej armii wsiadła na okręty i odpłynęła. Grecy zniknęli z oczu mieszkańcom Troi, ale ich odwrót był pozorny. Upojeni zwycięstwem Trojanie wciągnęli do miasta drewnianego konia jako trofeum. Nocą greccy wojownicy wymknęli się z ukrycia i wpuścili przez bramy swoją armię, która przyczajona, pod osłoną ciemności wróciła pod mury Troi. Większość mężczyzn, łącznie z Parysem, zabito. Kobiety wzięto do niewoli. Helena pojednała się ze swoim mężem, Menelaosem. Miasto zostało doszczętnie spalone. Na jego gruzach powstawały kolejne osiedla.

Ile prawdy jest w micie?
W poemacie Homera opowieści o Troi dotyczą zdarzeń, które rozegrały się w ciągu dwóch tygodni ostatniego roku wojny trojańskiej. „Iliada” nie opiera się jednak na faktach. Nie ma w niej realistycznego obrazu życia na terenach dzisiejszej Grecji. Współcześni historycy przekonują, że konflikt Greków i mieszkańców Troi był jedną z ostatnich wojen handlowych. Prowadzili ją mykeńscy Grecy i Trojanie, którzy opanowali handel wełną, zbożem oraz wieloma innymi towarami, przewożonymi przez Dardanele znad Morza Czarnego.

„Iliada” w pewnym sensie jest opowieścią o dwóch miastach. Troja jest zamożnym azjatyckim grodem panującym nad Cieśniną Dardanelską. Natomiast bogate w złoto Mykeny przewodzą inwazji połączonych sił greckich na Troję. Przez wieki sądzono, że bogactwo tych dwóch miast istniało jedynie w legendach. Do czasu aż odkrył je Henryk Schliemann.

Obecnie jest pewne, że Troja nie była tylko mitycznym miejscem wymyślonym przez Homera. Jednak jeszcze pod koniec XIX wieku, gdy Henryk Schliemann zdecydował się ją odszukać, uznano go za niepoprawnego fantastę. To marzenie Schliemanna sięga czasów jego wczesnego dzieciństwa. Przy wielu okazjach chętnie wspominał dzień, w którym ojciec podarował mu książkę pt. „Ilustrowana historia świata”. Na jednym z rysunków była przedstawiona płonąca Troja. Schliemann miał wówczas 7 lat. Postanowił, że, gdy dorośnie, odnajdzie to mityczne miasto. Nikt jednak nie traktował poważnie jego chłopięcych fantazji. Po wielu latach okazało się, że pozostał wierny marzeniom. W ich realizacji pomógł mu ogromny majątek, jakiego dorobił się na handlu. Pieniądze pozwoliły mu oddać się całkowicie archeologii. Schliemann zapragnął udowodnić, że opowieści o wojnie zawarte w „Iliadzie” są autentyczne. Odnalezienie pałacu króla Priama było dla niego jedynie kwestią czasu.

Złodzieje w ruskich mundurach
W 1870 r. Schliemann wbił pierwszy sztych łopatą w kamienistą ziemię na wzgórzu Hissarlik (północno-zachodnia część Turcji). Tam szukał pałacu mitycznego króla Troi. Po trzech latach kopania, z ziemi wydobyto ponad 8,8 tys. przedmiotów ze złota, srebra i miedzi. Wśród nich najsłynniejszy jest właśnie tzw. „Skarb Priama”. To około sto sztuk srebrnej i złotej biżuterii. Obecnie uważa się tę kolekcję za jeden z największych skarbów ludzkości. Zaraz po odkryciu skarbu Schliemann został posądzony o oszustwo. Pojawiły się zarzuty, że kosztowności kupił na rynku dzieł sztuki, albo je sfałszował. Tymczasem on spakował eksponaty do skrzyni i w tajemnicy przed tureckimi władzami wywiózł je w bagażu dyplomatycznym do Aten. Stamtąd przetransportował je do Berlina. Do ojczyzny przywiózł olśniewający zbiór złotej biżuterii, srebrnych waz i pucharów oraz broni z brązu. Całą kolekcję Schliemann podarował narodowi niemieckiemu „na wieczne i niepodzielne przechowywanie w stolicy Rzeszy”. Większość eksponatów trafiła do Muzeum Starożytności w Berlinie. Stamtąd „Skarb Priama” wywieziono w tajemniczych okolicznościach zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Okazało się, że zbiory opuściły Berlin razem z Armią Czerwoną i trafiły do Związku Radzieckiego. Sowieckie ciężarówki wywiozły eksponaty jako zdobycz wojenną do Moskwy. Pod koniec lat 50. część zrabowanych kosztowności wróciła do Niemiec. Ale wśród 4 tys. zwróconych zabytków nie było najcenniejszego skarbu. Moskwa przekonywała, że nigdy nie była w posiadaniu „Skarbu Priama”. Uznano go za zaginiony. W 1994 roku opinia publiczna dowiedziała się, że przez lata ukrywano go w specjalnym pomieszczeniu, w Muzeum Puszkina w Moskwie. Odkryte przez Schliemanna skarby nigdy nie wróciły do Turcji. O prawo do nich walczą Rosja, Niemcy i Turcja. W Berlinie pozostały kopie biżuterii, wykonane z pozłacanego srebra. To właśnie je będzie można oglądać na wystawie w Hrubieszowie.

Dlaczego Hrubieszów?
Pierwsze oficjalnie informacje o sprowadzeniu kolekcji zabytków Henryka Schliemanna z berlińskiego Muzeum Prehistorii i Archeologii Wczesnohistorycznej do Muzeum w Hrubieszowie podano w grudniu 2008 roku. Wtedy padł pierwszy termin: połowa 2009 roku. Kryzys ekonomiczny jednak pokrzyżował te plany. O nieodpłatnym wypożyczeniu wystawy w Niemczech nikt nie chciał słyszeć. Negocjacje utknęły w martwym punkcie. Prof. Andrzej Kokowski mimo to nadal pertraktował. W czerwcu ubiegłego roku podano drugi termin: jesień 2009 roku. Ten także został anulowany. W lipcu 2009 r., podczas Biesiady Archeologicznej w Masłomęczu prof. Kokowski oficjalnie ogłosił, że wystawę trojańskich skarbów będzie można oglądać w Hrubieszowie od 1 marca 2010 r.

Koszty jej sprowadzenia z Berlina udało się zredukować do minimum. Niemcy zrezygnowali z honorarium za wypożyczenie zbiorów. Gdyby tak się nie stało, za wypożyczenie eksponatów na trzy miesiące trzeba byłoby zapłacić około 75 tys. euro. Dzięki wejściu Polski do strefy Schengen i umowie partnerskiej pomiędzy Instytutem Archeologii w Lublinie a muzeum w Berlinie, koszt ubezpieczenia tej kolekcji w trakcie transportu i ekspozycji w Hrubieszowie wyniesie kilkaset euro, a nie kilka tysięcy, jak to miało miejsce 4 lata temu, gdy kolekcję prezentowano w Polsce pierwszy raz.

Największą atrakcją wystawy „Troja - sen Schliemanna”, będzie jedyna istniejąca replika biżuterii ze „Skarbu Priama”. Wykonano ją w XIX wieku z pozłacanego srebra. To m.in. diadem królewski, kolia z 12 tys. kółek i 4 tys. złotych płytek w kształcie liści. W Hrubieszowie zostaną także pokazane pozłacane naczynia używane do celów rytualnych, flasza ze złotej blachy i misternie zdobiony pas paradny. Oprócz tego będzie można zobaczyć ponad 600 oryginalnych przedmiotów, które odkrył Schliemann. Nominalną wartość tej bezcennej kulturowo kolekcji szacuje się na 200 tys. euro.

Bartłomiej Bartecki, kierownik Działu Archeologicznego w Muzeum im. Stanisław Staszica w Hrubieszowie podkreśla: - Nigdy przedtem placówki o niższej randze niż muzea narodowe, czy specjalistyczne muzea archeologiczne nie miały szansy na prezentację „Skarbu Priama”. Wystawa w hrubieszowskim muzeum jest w tym kontekście rewolucyjna.

Kamery i ochroniarze
Transport kolekcji z Berlina do Hrubieszowa jest jednym z trudniejszych zadań. Właściciel zabytków wskazał specjalistyczną firmę, która zajmie się przewiezieniem tych dzieł sztuki. Kolekcja Schliemanna przyjedzie opancerzonym konwojem z uzbrojoną ochroną. Kiedy? Tego organizatorzy wystawy nie chcą ujawnić.
- Na pewno dotrze do nas najpóźniej kilka dni przed oficjalnym otwarciem wystawy – zapewnia Bartłomiej Bartecki.
W hrubieszowskim muzeum eksponaty zostaną umieszczone w pancernych gablotach. Te ważą w sumie ponad tonę. Eksponaty umieści w nich dwójka fachowców z niemieckiego muzeum. W budynku hrubieszowskiego muzeum zainstalowano system kamer i czujniki antywłamaniowe. Będą też ochroniarze.
- Nawet na chwilę nie możemy pozostawić budynku bez dozoru ochrony – tłumaczy muzealnik z Hrubieszowa.

Te same procedury bezpieczeństwa będą obowiązywały przy demontażu wystawy i jej powrocie do Berlina. Transport będzie kosztował kilka tysięcy złotych w jedną stronę.

O wystawie „Troja. Sen Henryka Schliemanna” jest już głośno w naszym regionie od wielu miesięcy. Trwa akcja promocyjna: tysiące plakatów, kalendarzy, pocztówek, banery oraz inne gadżety. Pod redakcją prof. Kokowskiego opublikowano polsko-ukraiński katalog. Podpisy pod eksponatami będą umieszczone również w tych dwóch językach. Zasięg akcji promocyjnej objął całą południowo-wschodnią Polskę oraz zachodnią Ukrainę. Informacje dotarły do szkół i uczelni wyższych na Lubel-szczyźnie i Podkarpaciu. Od początku tego roku muzeum przyjmuje rezerwacje biletów. Zgłaszają się grupy wycieczkowe i pojedyncze osoby. Do minionego tygodnia miejsca zarezerwowało około 2 tys. chętnych, głównie z Lubelszczyzny. Były także zgłoszenia z Dębicy i Warszawy.

Podobną wystawę pokazywano w Polsce w 2006 i 2007 roku. Wtedy była prezentowana w kilku największych miastach. Obejrzało ją prawie 70 tys. osób.
- Mamy nadzieję, że wystawę w Hrubieszowie zobaczy więcej widzów niż wtedy obejrzało ją w niektórych muzeach (od 6 do 12 tys.). Jeżeli będzie około 10 tys. zwiedzających, to odniesiemy spory sukces – ocenia Bartłomiej Bartecki.

 










R E K L A M A






Więcej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuł
Drukuj ten artykuł
Informacje opublikowane przez INTERNAUTÓW nie podlegają cenzurze. Właściciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadają za treść zamieszczonych materiałów, tekstów i komentarzy! Jeżeli zawartość nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to głowna treść tej strony jest kopią znalezioną w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net są dokonywane za zgodą autorów lub właścicieli, serwis roztocze.net nie jest w żaden sposób związany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich treść.
Komentarze [do góry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]