Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - �ycie spo�eczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 Szukaj:
Google   
  strona g��wna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Lesław Skwarski
Data: 18.08.2009, 12:01
Zmiany: 18.08.2009, 12:01
Czytane: 4376x
Komentarzy: 0 [sprawdďż˝]
test
   Kultura i rozrywka
Archiwum: 3880   Archiwum>>
Co siďż˝ dzieje na Forum?
Zapisz siďż˝!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzieďż˝ w twojej poczcie email.
Festiwal w klapkach i kąpielówkach  

Przez ponad tydzień Zwierzyniec przeżywał oblężenie miłośników sztuki filmowej. W sześciu kinach X Letniej Akademii Filmowej wyświetlono ponad trzysta filmów. Łącznie obejrzało je blisko 4 tys. widzów z Polski, Ukrainy i Rosji

Seanse odbywały się w różnych miejscach. Kina „Jowita” i „Dzięcioł” mieściły się na terenie Technikum Drzewnego. Na kino „Salto” była zaadaptowana sala sportowa miejscowego gimnazjum i podstawówki. Kilkadziesiąt metrów dalej, także przy ul. Partyzantów było kino „Skarb”. Wszystkie nocne pokazy filmowe odbywały się na dziedzińcu zwierzynieckiego browaru. W tym roku dodatkowo w tamtejszym magistracie utworzono kino „Ratusz”.
Przygotowania do festiwalu rozpoczęto tydzień przed inauguracją imprezy.
- Sześć sal zaadaptowanych na tymczasowe kina trzeba było zaciemnić. Te prace oraz transport kopii filmowych i festiwalowych gości będzie nas kosztował ok. 40 tys. zł. Połowę z tych pieniędzy pozyskaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Pozostałe koszty pokryją główni organizatorzy imprezy i sponsorzy - mówi Marek Zygmunt, dyrektor Zwierzynieckiego Ośrodka Kultury i Rekreacji.

Ośrodek zapłaci także za 4-tonową bryłę wapienia z kamieniołomów w Józefowie. Wykuto z niej prawie 3-tonowego bobra. Zwierzę od początku patronuje festiwalowi. Na cześć twórcy i rektora LAF Piotra Kotowskiego, pomnikowemu bobrowi nadano imię „Piotruś”. Przez niespełna tydzień wykuwało go czworo studentów Wydziału Grafiki UMCS w Lublinie. Projektantem pomnika był Karol Pomykała z Werbkowic. W wapieniu razem z nim kuli: Andrzej Mosio, Małgorzata Nowak i Aleksandra Wyłupek.

Nie samym filmem żyje lafowicz
Festiwal to nie tylko seanse, spotkania i koncerty. W przerwach trzeba było gdzieś spać i coś zjeść. Najtrudniej było znaleźć nocleg. Ci, którzy nie zadbali o miejsce do spania wiele tygodni przed festiwalem, w trakcie imprezy mogli liczyć jedynie na kawałek pola namiotowego.
- Tutaj także był tłok. Sam trzy noce przespałem w namiocie. W trakcie festiwalu trudno było znaleźć wolne miejsce biwakowe. Namioty lafowiczów były widoczne również na wielu prywatnych podwórzach w Zwierzyńcu - opowiada dyrektor Zwierzynieckiego Ośrodka Kultury i Rekreacji.
W Zwierzyńcu i okolicy do dyspozycji turystów jest około 1,2 tys. miejsc noclegowych. Niestety, to za mało.
- Szacowaliśmy, że na festiwal przyjedzie około 4 tys. osób – na półmetku tegorocznej imprezy niepokoił się dyrektor Zygmunt. - Przecież w tym samym czasie do Zwierzyńca przyjechały także osoby nie związane z LAF. Pierwsza połowa sierpnia to szczyt sezonu urlopowego. Wtedy na Roztocze przybywa najwięcej turystów. Dlatego o wolne łóżko w prywatnych kwaterach trzeba było zabiegać wiele tygodni przed festiwalem. Dodatkowe pokoje dla festiwalowych gości musieliśmy urządzić w domu kultury i w budynku Urzędu Miasta i Gminy – dodaje dyrektor Zygmunt.
- Publiczność Letniej Akademii Filmowej dopisała, jak co roku. Bez niej nie byłoby filmowego Zwierzyńca. Z roku na rok przybywa widzów. Niestety w znacznie wolniejszym tempie rośnie liczba miejsc w kinach i wolniej rozwija się także baza turystyczna w Zwierzyńcu. Powoli miasto robi się zbyt ciasne na potrzeby tak wielkiej imprezy - niepokoi się Piotr Kotowski, rektor LAF i pomysłodawca zwierzynieckiego festiwalu filmowego.

Łukasz Kanafa, jeden z najbardziej zabieganych wolontariuszy, szef Biura Organizacyjnego LAF ocenia, że festiwal dlatego rozrasta się coraz bardziej, bo główną zaletą imprezy jest jej wyjątkowy klimat. - Niebagatelny wpływ ma na to sam Zwierzyniec. Urodę tego miejsca trudno przecenić. Nie bez znaczenia jest także formuła festiwalu. Tak zróżnicowanej propozycji filmowej próżno by szukać na innych festiwalach – zapewnia lublinianin, gdy rozmawiamy przed festiwalowym biurem.

Biuro to najbardziej oblegany punkt festiwalu. Tu stale zgłaszają się uczestnicy LAF lub goście. Jedni po informacje o planowanych seansach, koncertach i spotkaniach autorskich, inni - aby kupić bilety. Do pracowników biura najszybciej docierają informacje o korektach w programie. Wolontariusze są pomocni w szukaniu noclegów oraz miejsc, gdzie można smacznie i tanio zjeść. Jednym z nich jest stołówka przy ZOKiR.

W porze obiadowej trzeba stać w długiej kolejce po posiłek.
- Każdego dnia festiwalu wydawaliśmy kilka razy więcej posiłków niż w roku szkolnym. Lafowicze jedli wszystko. Nie było jakiegoś obiadowego szlagieru. Zamawiano gołąbki, sznycle, kotlety schabowe i mielone oraz wątróbkę. Wzięcie miały także pierogi z różnym nadzieniem. Przyjęły się nawet te z brokułami. Talerze wracały zupełnie puste. Więc chyba im smakowało - mówi Bogumiła Panas, kierowniczka stołówki.

Tąpnięcie po festiwalu
Władze miasta i gm. Zwierzyniec nie wiedzą dokładnie, o ilu turystów więcej dzięki festiwalowi odwiedziło w tym roku miasto. Burmistrz Jan Skiba zapewnia, że w porównaniu z rokiem ubiegłym ten wzrost jest jednak zauważalny. Nawet bardzo.
- Wiem to, ponieważ moja żona prowadzi domy z miejscami noclegowymi. Tuż przed festiwalem ich zabrakło. Chciałoby się, aby ten napływ turystów potrwał co najmniej 1,5 miesiąca. Ale zaraz po festiwalu najpewniej te turystyczne żniwa się skończą. W końcówce sierpnia mieszkańcy Zwierzyńca odczują tąpnięcie związane z wyjazdem lafowiczów. Obroty w sklepach, ośrodkach turystycznych i gospodarstwach agroturystycznych spadną i to znacząco - przypuszcza burmistrz Skiba.

Burmistrz Zwierzyńca nie lęka się, że w przyszłości miasto może „nie wytrzymać” turystycznego naporu.
- Zwierzyniec jest trochę inaczej położony niż Kazimierz nad Wisłą. Mamy tu dużo przestrzeni. Nie grozi nam, że się zadepczemy. Jeśli dla kogoś będzie zbyt tłoczno, może uciec w las, pod namiot. Ale prawdą jest, że tutejsza baza turystyczna wymaga szybszego rozwoju. Pracujemy także nad tym, aby przybyło u nas terenów rekreacyjnych – deklaruje burmistrz Skiba.
- Rok temu byłam na festiwalu filmowym w Kazimierzu Dolnym. W Zwierzyńcu jest jednak znacznie ciekawiej. Chociażby dlatego, że tu można wybierać w większej ilości filmów, które są tematycznie bardziej zróżnicowane. Równie silnym magnesem jest cudowne Roztocze. Trudno sobie wyobrazić lepszy wypoczynek – przekonuje Marek Sadowski z Torunia.

Podobnie uważa Ludmiła ze Lwowa. Jest emerytką. Jeszcze kilka lat temu pracowała w ukraińskiej kinematografii. Na LAF do Zwierzyńca przyjechała czwarty raz.
- Dlaczego? Ponieważ program tego festiwalu jest świetny, jak co roku. Dużo ciekawych i ważnych filmów. No i macie tutaj przepiękne krajobrazy. Jest las, woda, cisza i spokój. Nie ma za to festiwalowej gonitwy, którą się spotyka na innych tego typu imprezach. W przyszłym roku najpewniej również przyjadę – zapewnia lwowianka.

Walery Szyferuk z Kijowa na Ukrainie nie opuścił żadnego z 10 dotychczasowych festiwali.
- Przyjeżdżam tu od początku. Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: interesujący repertuar filmowy. Po drugie przyjaźnię się z Piotrem Kotowskim. Za jego sprawą Zwierzyniec ma jeden z najciekawszych festiwali filmowych w Środkowowschodniej Europie. Może tylko więcej powinno być tu pubów, w których można dłużej posiedzieć – mówi mieszkaniec stolicy Ukrainy.

W tym roku do Zwierzyńca przyjechał z żoną, Galiną Czerniak, głównym reżyserem telewizyjnego kanału „Kultura”, emitowanego w ukraińskiej telewizji publicznej.

Kąpielówki zamiast kreacji
Reżyser Janusz Zaorski także zachwyca się Zwierzyńcem. Jeszcze kilka tygodni temu prawie nic nie wiedział o tym mieście i akademii filmowej.
- Jestem tutaj pierwszy raz. Dlatego chcę jak najwięcej zwiedzić. Zwierzyniec należy do tej kategorii festiwali filmowych, na których chodzi się w klapkach i krótkich majtkach. Bardzo mi to odpowiada. Zwłaszcza, że jest lato, a nie zima. W naszych warunkach wielka gala w ogóle się nie sprawdza. Festiwal filmowy w Gdyni wygląda dość prowincjonalnie. Silimy się na czerwone dywany i próbujemy naśladować Cannes. Lepiej jednak korzystać z tego, co mamy na miejscu, zamiast powielać wzorce, które u nas zupełnie się nie sprawdzają – mówi scenarzysta, reżyser i producent filmowy, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Janusz Zaorski jest pewien, że LAF to doskonała okazja do promowania nie tylko Zwierzyńca, ale całej Zamojszczyzny. W tym roku na akcję promocyjną położono większy nacisk niż w poprzednich latach. O festiwalu mówiono we wszystkich programach radia i telewizji. Rozpisywały się o nim wszystkie liczące się gazety.

Prawdziwym hitem tegorocznego festiwalu okazała się „Wojna polsko-ruska”, w reżyserii Xawerego Żuławskiego. Sala projekcyjna w kinie „Skarb” szybko zapełniła się do ostatniego miejsca. Foteli i krzeseł zabrakło także na innych polskich filmach. Podczas projekcji najnowszego filmu Andrzeja Wajdy, pt. „Tatarak”, na sali było więcej widzów niż mogła ona pomieścić. Kilkanaście osób to nastolatki.
- Nie jest prawdą, że młodzież lubi tylko bezmyślne kino akcji. My także czasami zastanawiamy się nad poważniejszymi sprawami jak wiara, śmierć, przypadek, czy przeznaczenie – zapewnia Agata Kielar, 18-letnia licealistka z Lublina.

Większość lafowiczów „zaliczyła” po kilkanaście projekcji. Ale byli tacy, którym udało się obejrzeć nawet ponad 20 filmów.
- Każdego dnia oglądałem po 3-4 seanse. Więcej się nie dało – zapewnia Krzysztof Małecki z Poznania, student IV roku kulturoznawstwa.
Zwierzyniecka akademia filmowa słynie wśród kinomanów z tego, że można tu obejrzeć zarówno klasykę filmową, jak i nowości. To kino, którego próżno szukać w multipleksach. Dominują filmy, których nigdzie indziej raczej się nie zobaczy. Tak było na przykład z filmami włoskiego reżysera Puppiego Avattiego. Pokazano je podczas tegorocznego festiwalu. Większość po raz pierwszy w Polsce. Reżyser i jego brat (Antonio Avatti jest producentem większości filmów Puppiego) specjalnie przylecieli do Polski na kilka godzin, aby się spotkać z publicznością w Zwierzyńcu.

Nieme kino i Namysłowiacy
Z dziennych raportów sporządzanych w festiwalowych kinach wynika, że największym zainteresowaniem cieszyły się nowe i znane produkcje. Filmy starsze miały znacznie mniejszą widownię.
Wyjątkiem był nocny pokaz niemego filmu Bustera Keatona, pt. „Generał”. W czasie projekcji dziedziniec zwierzynieckiego browaru był wypełniony do ostatniego wolnego miejsca.
- Dla mnie wabikiem był występ Orkiestry Symfonicznej z Zamościa, pod batutą Rafała Rozmusa, który skomponował muzyczny podkład do tego filmu. Znakomity występ! Namysłowiacy naprawdę pokazali wysoką klasę – uważa 40-letnia mieszkanka Zamościa.
W tym roku pomyślano także o najmłodszych wychowankach akademii.
- Zadbaliśmy, aby dzieci w czasie, gdy ich rodzice siedzą w kinie, także mogły ciekawie spędzić czas. Właśnie dla nich przygotowaliśmy wakacyjne spotkania ekologiczno-filmowe. W bezpłatnych zajęciach uczestniczyły dzieci w wieku od 3 do 10 lat. W sumie około trzystu maluchów. Podczas zajęć dzieci wirtualnie podróżowały m.in. do Australii i poznawały tamtejsze środowisko naturalne i zwyczaje torbaczy. Odwiedziły także Amerykę Południową, gdzie podpatrywały zwyczaje mieszkańców indiańskiej wioski. Świetnie się bawiły również podczas symulowanych ucieczek przed tygrysami i spotkań z wielbłądami. Do bardziej egzotycznych propozycji można zaliczyć odpoczynek z Eskimosem w igloo. Dla młodszych dzieci były także specjalne pokazy filmowe - opowiada Kinga Sarad-Deć z Fundacji Rozwoju Człowieka „Logikon”.

Piasek w trybach
Seanse, spotkania i koncerty odbywały się jednocześnie w sześciu różnych miejscach. Rozpoczynały się rano i trwały do późnych godzin nocnych. Nocne życie festiwalowego Zwierzyńca gasło dopiero po trzeciej w nocy. Od 9 rano ponownie się budziło. Czasu na sen lafowiczom ledwie wystarczało.

W tym zamieszaniu mogło się zdarzyć, że przesyłka z filmem nie dotrze na czas, albo że projektor odmówi posłuszeństwa. W połowie filmu Janusza Zaorskiego „Pokój z widokiem na morze”, operator źle założył taśmę w projektorze. Postaci na ekranie chodziły do góry nogami i mówiły po polsku, tyle że „od tyłu”. Reżyser zniósł tę wpadkę ze stoickim spokojem.

Pojawiały się także inne trudności techniczne. Z tego powodu odwołano sobotni nocny seans w zwierzynieckim browarze. Projekcje kilku filmów trzeba było przenieść na inny dzień lub godzinę. Na przykład, na film Włocha Puppiego Avattiego nie dojechał polski lektor. Na kopii nie było polskich, ani angielskich napisów. Do końca projekcji dotrwało kilka osób.
- To nie my zawiniliśmy. Firma kinematograficzna, która miała obsługiwać dwa kina, nie stawiła się w Zwierzyńcu. Wyciągniemy wobec niej konsekwencje - zapewnia Arnold Deć, dyrektor LAF.
Już rozpoczęło się sprzątanie po tegorocznym festiwalu. Wkrótce organizatorzy akademii rozpoczną prace nad programem przyszłorocznej imprezy.
- Pomysłów nie powinno zabraknąć. Jest wiele nieodkrytych miejsc na mapie filmowej świata. Można by było sięgnąć po filmy z kinematografii walijskiej, która praktycznie nie istnieje w naszym obiegu. Najczęściej wrzucamy te filmy do jednego worka pod nazwą kino angielskie. A to zupełnie co innego niż kino rdzennie brytyjskie. W przyszłym roku na pewno znowu postawimy na szeroką formułę festiwalu, który pomieści w sobie wiele rozmaitych treści i różne sposoby patrzenia na kino. Będzie co oglądać – zapewnia rektor LAF, Piotr Kotowski.

 










R E K L A M A






Wi�cej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuďż˝
Drukuj ten artykuďż˝
Informacje opublikowane przez INTERNAUT�W nie podlegaj� cenzurze. W�a�ciciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadaj� za tre�� zamieszczonych materia��w, tekst�w i komentarzy! Je�eli zawarto�� nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to g�owna tre�� tej strony jest kopi� znalezion� w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net s� dokonywane za zgod� autor�w lub w�a�cicieli, serwis roztocze.net nie jest w �aden spos�b zwi�zany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich tre��.
Komentarze [do g�ry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]