Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - �ycie spo�eczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 Szukaj:
Google   
  strona g��wna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - DS
Data: 14.03.2007, 10:00
Zmiany: 14.03.2007, 10:00
Czytane: 7305x
Komentarzy: 0 [sprawdďż˝]
test
  
Archiwum: 861   Archiwum>>
Co siďż˝ dzieje na Forum?
Zapisz siďż˝!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzieďż˝ w twojej poczcie email.
Wiernikowska w Szczebrzeszynie  

Szczebrzeszynianie są poruszeni reportażem Marii Wiernikowskiej o ich mieście, który został wyemitowany w regionalnej TVP3. Jedni są oburzeni, że miasto zostało pokazane jako relikt z czasów PRL – zaściankowe, obskurne i durne. Drudzy ze smutkiem przyznają, że dziennikarka może przejaskrawiła, ale sporo prawdy pokazała

Było prawie jak na polowaniu. „Chrząszcz” umknął w trzcinę i udawał, że go nie ma, a ekipa „myśliwych” próbowała go wypłoszyć. Czekali wytrwale, ale on był uparty. Odeszli z niczym. Nie dali jednak za wygraną. Reportaż Marii Wiernikowskiej został pokazany 4 marca w TVP 3. Poruszył mieszkańców Szczebrzeszyna. Na stronach internetowych skomentowano go ponad 300 razy
- Panie!!! Piękna okolica! Lasy blisko, rzeka, pagórki, urodziwe dziewczyny, gościnni ludzie. Jaki mógłby być piękny ten Szczebrzeszyn... - marzył jeden z internautów.

W tym reportażu o Szczebrzeszynie niestety było inaczej. To, co pokazała Maria Wiernikowska w ostatnim odcinku „Telewizji objazdowej”, emitowanym przez TVP3 w niedzielę 4 marca, zaskoczyło chyba wszystkich.
Do Urzędu Miasta ekipa telewizyjna trafiła w poszukiwaniu siedziby „Chrząszcza” - czasopisma, które wydawane jest przez Stowarzyszenie Miłośników Szczebrzeszyna...

Polowanie na chrząszcza
Dziennikarka zobaczyła burmistrza na korytarzu. Gospodarz miasta i gminy nie zainteresował się tym, co kamery „robią” w urzędzie. Zszedł na dół i zamknął się w gabinecie przewodniczącego Rady Miasta.
- Ten głupek sprowadził telewizję… Niech się wynoszą... Nikt się nie umawiał – słychać było zza drzwi.
- Panie burmistrzu, panie burmistrzu – pukając do drzwi wołała Wiernikowska.
Ekipa czekała przed zamkniętymi drzwiami prawie godzinę.
- Oglądając fragment programu z Urzędu Miejskiego miałem wrażenie, że oglądam film „Sami swoi”, albo scenę z filmu Barei. Naprawdę nieźle się uśmiałem, chociaż na pewno dla szczebrzeszynian nie jest to śmieszne, oni żyją w takich realiach – pisał po emisji programu jeden z internautów.

Z burmistrzem Wiernikowska spotkała się dopiero na drugi dzień. Pytaniami „krążyła” wokół sporu pomiędzy Marianem Mazurem a Tomaszem Gaudnikiem, właścicielem niezależnej informacyjnej strony internetowej: www.szczebrzeszyn info. (W ubiegłym roku burmistrz Szczebrzeszyna poczuł się obrażony przez internautów wypowiadających się na forum tej strony i złożył na nich doniesienie do prokuratury. Ta przekazała sprawę policji. Policjanci zabrali Gaudnikowi komputer - jako narzędzie pomocne w dochodzeniu).
- To pseudodziennikarz... to biedny człowiek, wykorzystywany przez pewną grupę ludzi – powiedział dziennikarce burmistrz.
Po emisji programu w TVP 3 odezwali się broniący Gaudnika internauci.
- Nie bez przyczyny pracownicy urzędu nazywają go (burmistrza) „ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. I nie jest to wina pana Gaudnika. A nazywanie kogoś „chory” jest nie na miejscu, szczególnie, jeśli wypowiada to osoba publiczna – pisali.

Opozycja też pokazała, że nie śpi.
- Pan Tomek rękami pani Wiernikowskiej załatwił swoje porachunki z Mazurem. Ciekawe tylko, czy pani Wiernikowska zdawała sobie sprawę z tego, że jest narzędziem w czyichś rękach?... Nawet wizyta u pana Krasnego była tym zdominowana, a tematem powinien być chyba „Chrząszcz” – pisali oburzeni internauci.

Tomasz Gaudnik nie wiedział, po co do Szczebrzeszyna przyjechała dziennikarka. Była zainteresowana sprawą „aresztu” komputera, więc jej o tym opowiedział. Poprosiła, aby jej towarzyszył w drodze do redakcji czasopisma „Chrząszcz”, nie odmówił.
- Wbrew temu, co się sugeruje w niektórych komentarzach, to nie ja sprowadziłem telewizję do Szczebrzeszyna. Nie miałem też wpływu na to, co było filmowane, a później emitowane w tv. Do urzędu ekipa trafiła, ponieważ pani Wiernikowska chciała zobaczyć siedzibę redakcji „Chrząszcza”, bo w stopce gazetki jest adres Urzędu Miejskiego. Historia z uciekającym i zamykającym się w pokoju biura rady burmistrzem była przypadkowa - tłumaczy Gaudnik.
- Pan Tomek na pewno celowo nie zaszkodziłby miastu. Myślę, że próbuje się z Tomka zrobić kozła ofiarnego i odwrócić uwagę od burmistrza. W programie Tomek nie powiedział ani jednego złego słowa na pana Mazura - broni Gaudnika inny internauta.

Teoria działań wojennych
W drugiej części reportażu pokazano sporo obskurnych miejsc.
- Pani Wiernikowska - korespondentka wojenna znalazła się na właściwym miejscu, bo nasze miasteczko wygląda, jak po działaniach wojennych. Rudery budynków poszkolnych, plac jak po ataku co najmniej katiusz, źródełko, jak jeden wielki lej po bombie..., a strateg szykuje kolejny atak – opisuje jeszcze inny internauta.
O historii szczebrzeszyńskich Żydów opowiadał dziennikarce regionalista Jan Jurczykowski i zrzeszeni w stowarzyszeniu miłośnicy Szczebrzeszyna.
- Po obejrzeniu tej części reportażu można było odnieść wrażenie, że to wyłącznie polska społeczność Szczebrzeszyna jest odpowiedzialna za zagładę miejscowych Żydów - nie kryją swojego rozczarowania mieszkańcy miasta.

Na stronie www.szczebrzeszyn.info, na temat reportażu Marii Wiernikowskiej napisano prawie 280 komentarzy. Około 50 internautów skomentowało go na stronie www.szczebrzeszyn.net. Większość mieszkańców nie jest zachwycona przedstawionym przez dziennikarkę obrazem miasta.
- Przez moment odniosłem wrażenie, jakbym to ja był winny, że Żydów w Szczebrzeszynie już nie ma... i dlatego jest tak jak jest. W Szczebrzeszynie mieszka wielu inteligentnych ludzi, którzy mogliby coś ciekawego powiedzieć, przez te trzy dni można było zmontować naprawdę ciekawy materiał – ubolewa pewien internauta.
- Dobrze, że nie powstała kolejna laurka, a ciekawy reportaż, zrobiony tym razem przez ludzi z zewnątrz. Nie ma się co oszukiwać. Tak właśnie wygląda Szczebrzeszyn - oponuje internauta podpisujący się „Krk”.

Gały i rekwizyty
- Pani dziennikarka Wiernikowska nie miała na celu promocji naszego miasta, lecz pokazanie naszych słabości i ułomności. Sposób zobrazowania był żałosny. To była jawna drwina od samego początku, a pan burmistrz i pan Gaudnik byli jedynie rekwizytami w jej rękach. Poprowadziła ten reportaż tak, jak zwykła to robić w czasie konfliktów zbrojnych. Szukała taniej sensacji i ją znalazła. Pokazała to wszystko tak, jak chciała. A co się tyczy naszego miasta, to niech się każdy uderzy w pierś i powie, co zrobił w naszym mieście, aby żyło się lepiej. Zanim zaczniemy krytykować kogokolwiek, zacznijmy najpierw od siebie. Gaudnik jest, jaki jest, ale na pewno zrobił więcej dla promocji naszego miasta niż niejeden szanujący się mieszkaniec. Chociaż bez winy nie pozostaje - komentuje kolejny internauta.

W końcu i tak prawda wyszła na jaw. To nie Tomek Gaudnik i nie opozycja burmistrza Mazura zaprosiła Marię Wiernikowską do Szczebrzeszyna. Na informacje o tym mieście natrafiła jej współpracowniczka (researcher) - Agnieszka Rahoza.
- Szalenie mnie bawią wpisy sugerujące jakiś spisek. Wszystko jest w Internecie. Przejrzałam wszelkie możliwe strony i fora. Nic ponadto. Jeśli ktoś jest dociekliwy, może wszystko odszukać. Postać burmistrza jest niezwykle barwna. Moją uwagę zwróciło przemówienie na Radzie Miasta dotyczące kierunków rozwoju na rok 2007. Z owym słynnym „Mi to Lotto” (dotyczące wygranej kampanii wyborczej). Jak również informacja o Kawęczynku i wątpliwościach związanych z przetargiem. W najśmielszych snach nie przewidziałam ucieczki burmistrza po korytarzach. Miło było zobaczyć bohaterów moich poszukiwań. Szczególnie Pana Jurczykowskiego. Pozdrawiam wszystkich zapewniając, że ośmieszanie czy drwina ze Szczebrzeszyna nie była niczyim zamiarem - zapewnia Agnieszka Rahoza.

 










R E K L A M A






Wi�cej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuďż˝
Drukuj ten artykuďż˝
Informacje opublikowane przez INTERNAUT�W nie podlegaj� cenzurze. W�a�ciciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadaj� za tre�� zamieszczonych materia��w, tekst�w i komentarzy! Je�eli zawarto�� nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to g�owna tre�� tej strony jest kopi� znalezion� w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net s� dokonywane za zgod� autor�w lub w�a�cicieli, serwis roztocze.net nie jest w �aden spos�b zwi�zany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich tre��.
Komentarze [do g�ry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]