Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - �ycie spo�eczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 Szukaj:
Google   
  strona g��wna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - Bogumiła Sawa
Data: 15.11.2006, 10:00
Zmiany: 29.11.2006, 10:19
Czytane: 7394x
Komentarzy: 0 [sprawdďż˝]
test
  
Archiwum: 861   Archiwum>>
Co siďż˝ dzieje na Forum?
Zapisz siďż˝!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzieďż˝ w twojej poczcie email.
Rośnie nowa attyka  

Zamojska Starówka pięknieje. Poprawia się właśnie makijaż rynkowym domom. Gęste siatki rusztowań pobudzają wyobraźnię, bo nic prawie nie widać. Kamienica narożna po zachodniej stronie, nr „5a” intryguje szczególnie...

Kamienne ażurowe ozdoby wokół dachu, podobne do koron, zwano niegdyś attykami. Ich górną część, czyli grzebień, wyróżniała urozmaicona i nieco rozwichrzona sylwetka. Taka wysoka, kunsztownie zdobiona pozioma ścianka nie była kiedyś w Zamościu rzadkością. Do dzisiaj nie przetrwała żadna. Obecne attyki „ormiańskie” sprzed ćwierćwiecza zrobiono „na wzór innych”, a tę toporną koło Katedry o chybionych proporcjach, według mało precyzyjnego rysunku artysty. Czas więc już najwyższy na pierwszą „prawdziwą” siedemnastowieczną attykę. I taką zobaczymy niebawem na kamienicy „5a”.

 

 
Wizualizacja wykonana przez architektów mgr inż. Sebastiana Ćwierza i mgr inż. Tomasza  Dudka, twórców dokumentacji odbudowy attyk.


Szczęściary
Tak mówią o dwóch kamienicach „5a” architekci. Nie, to nie pomyłka. Obecna „5a” jest już bowiem drugą w tym samym miejscu. Każda z nich miała i ma własną historię i swoje krótkie chwile szczęścia.
Pierwsza „5a” nie urodziła się „w czepku”. Ot, żywot twardy, burzliwy i stosunkowo krótki. A zaczęło się tak.

Na początku siedemnastego stulecia posiadał tę działkę Dymitr Grek. Później wójt zamojski Wojciech Wnuk postawił sobie murowany, parterowy dom. Kolejny właściciel Gaspor Achterloni domurował dwa piętra i wysoką attykę „ku ozdobie miasta”. I to była pierwsza koronacja starszej kamienicy „5a”.
W połowie lat sześćdziesiątych XVIII w. kupili ją Zamoyscy od „paniej Bogdańskiej” za 5 746 zł. Odtąd nazywała się i była rzeczywiście „Domem Pańskim”.

Jako narożna różniła się od innych wielkością (9x40, 3 kominy, kilkanaście izb, 36 okien, obszerny sklep w podcieniu). W 1773 r. szalejący pożar spustoszył miasto. Kilkadziesiąt domów płonęło jak pochodnie. Dom Pański też gorzał. Księgowy ordynacki zanotował: „prawie się zawalił i trzeba na remont 12.600 cegły. Spaliły się drzwi na piętrze (za okucie, kuny, wrzeciądze i panewki wziął kowal 112 zł). Cieśle układali nowe legary piwniczne. Attyka też ucierpiała. Kiedy już kamienica stanęła na nogi, stała się największą w mieście dochodową knajpą ordynacką, z dużym szynkiem serwującym wódkę i piwo. Dzierżawił ją w całości pewien restaurator nazywany wówczas traktierem. Traktiernia z jadalniami na piętrze prowadziła działalność rozrywkową. Jedną z większych sal zajmował bilard ze wszystkimi do niego przyborami, pokryty zielonym suknem. Interes kręcił się znakomicie. Trzeba było nawet dokupić trzy bile do gry i tyleż lasek. Ale w twierdzy o spokój było trudno.



W żołnierskiej służbie

Szturm Zamościa w 1809 r. przeżyła kamienica jeszcze jako tako. Attyka trzymała się krzepko, choć poleciały szyby i kule ugrzęzły w ścianach. Ta wojna przesądziła o przyszłości miasta, a więc i Domu Pańskiego. Zamość miał być odtąd twierdzą państwową, uzbrojoną po zęby. Nie chciał o tym oczywiście słyszeć ordynat (po co mu taki „wrzód” na ciele ordynacji). Postanowił więc sprzedać miasto rządowi. Żeby udowodnić swoje prawo własności do budynków, potrzebne mu były rysunki każdego obiektu. I wtedy właśnie architekt ordynacki wykonał z natury pierwszy wierny portret „5a” z attyką.
Sprzedaż Zamościa ciągnęła się latami. Miasto zdążyło przeżyć kolejną katastrofę w 1813 r. Aby się ustrzec przed granatami zdejmowano dachy, przykrywając stropy ziemią. Ofiarą tych praktyk padła „5a” i jej piękna wyniosła attyka. Oskalpowana i smutna przeszła wtedy na żołnierską służbę.
W dawnym „Domu Pańskim” urządzono koszary saperów. Nieremontowany „ruderował się z każdym dniem” bardziej. Około 1817 roku wrócił jeszcze „na chwilę” do dawnego przeznaczenia. Był tam wielki magazyn państwowy napojów spirytusowych, główne miejsce ich sprzedaży i mieszkania urzędników. Tliło się w nim życie, lecz z upadku dom się już nie dźwignął. Agonia przyszła w 1830 r. Kamienicę zburzono i rozebrano do fundamentów.

czytaj dalej

 










R E K L A M A






Wi�cej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuďż˝
Drukuj ten artykuďż˝
Informacje opublikowane przez INTERNAUT�W nie podlegaj� cenzurze. W�a�ciciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadaj� za tre�� zamieszczonych materia��w, tekst�w i komentarzy! Je�eli zawarto�� nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to g�owna tre�� tej strony jest kopi� znalezion� w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net s� dokonywane za zgod� autor�w lub w�a�cicieli, serwis roztocze.net nie jest w �aden spos�b zwi�zany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich tre��.
Komentarze [do g�ry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]