Region - Gospodarka i polityka - Kultura i rozrywka - �ycie spo�eczne - Sport - Edukacja - Komunikaty ROL
 Szukaj:
Google   
  strona g��wna/newsroom  
 O artykule
Autor: Kronika Tygodnia - (miech)
Data: 8.06.2005, 10:01
Zmiany: 8.06.2005, 10:01
Czytane: 5020x
Komentarzy: 0 [sprawdďż˝]
test
   Edukacja
Archiwum: 1979   Archiwum>>
Co siďż˝ dzieje na Forum?
Zapisz siďż˝!
Elektroniczy biuletyn ROL
co tydzieďż˝ w twojej poczcie email.
Staruszek plastyk świętował  

Zamojskie Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych skończyło 60 lat! Z okazji urodzin, w szkole i poza nią działo się naprawdę sporo.

Główne uroczystości, związane z jubileuszem rozpoczęły się w miniony piątek (17 czerwca). Po mszy św. w kościele oo Franciszkanów nauczyciele, uczniowie, a także ponad 100 absolwentów, którzy na 60 - lecie swojej szkoły zjechali do Zamościa z całej Polski, zebrali się w siedzibie Polskiej Orkiestry Włościańskiej. Były kwiaty, gratulacje dla obecnej dyrektor PLSP, Anny Hajduk (m.in. od resortu kultury, parlamentarzystów, wojewody i prezydenta miasta), oraz cała masa odznaczeń i dyplomów. Najważniejsze z nich, Srebrne Krzyże Zasługi od ministra kultury, otrzymali wieloletni pracownicy szkoły: Jadwiga Muszyńska, Maria Majdan, Elżbieta Majdan, Zofia Kosiorek - Poździk, Jan Siwczuk, Marian Kędra oraz Leszek Siwiłło. Z kolei Bogusław Bodes, Barbara Tchórzewska - Czaja i Teresa Kędra odebrali odznaczenia Centrum Edukacji Artystycznej w Warszawie. Sam „plastyk” również postanowił uhonorować ludzi bez których nie byłby tą szkołą, którą jest obecnie. 26 pedagogom, oraz byłym dyrektorom wręczył medale, wykute z okazji 60. urodzin. Po uroczystości otwarto dwie wystawy: w Arsenale, gdzie swoje prace prezentują nauczyciele PLSP, oraz w BWA - Galerii Zamojskiej (tu z kolei można zobaczyć dzieła absolwentów).
W sobotę, 19 czerwca plastycy również świętowali. Otwarto m.in. wystawę prac uczniów, zwiedzano archiwum i nową siedzibę PLSP przy ul. Ormiańskiej.
A wieczorem było coś dla ciała, czyli bal absolwenta w Zajeździe „Orzeł”.
60 - lecie PLSP zakończyło się w niedzielę. Warto wspomnieć, że uczestnicy, świętując urodziny swojej szkoły nie zapomnieli o zmarłych nauczycielach i pracownikach i odwiedzili ich groby na obu zamojskich cmentarzach.

Potańcówki i bajaderki 
   
Przyjechali na zjazd absolwentów, żeby odnaleźć swoją młodość. Wielu z nich nie widziało się od blisko 40 lat. Na jubileuszowym zjeździe wspominali dawne czasy, zabawy w internacie, wyprawy po bajaderki, cebularze i spacery po parku.
Wanda Młynarska (obecnie Milczewska) i Janka Szkłuba (Sawlach) maturę zdawały w 1967 r. Później ich drogi się rozeszły. Wanda wyjechała do Żagania. Janka przeniosła się do Świdnika. Na piątkowym zjeździe wspominały szkolne lata.
- Kiedyś w internacie wychowawczyni przeczytała nam wzruszający list od byłej uczennicy. Dziewczyna pisała, że tęskni za szkołą. Wtedy wydawało mi się to niemożliwe. Ja chciałam się wyrwać z niej jak najprędzej. Dzisiaj sama napisałabym taki list – mówi Janina.
Obie panie z wielkim sentymentem mówiły o swoich profesorach. Szczególnie o „Tuciu” (tak uczniowie nazywali Teodora Tukiendorfa - fizyka).
- Był surowy, wymagający, ale dusza człowiek – wspominały.
Witold Barbara (mieszka teraz w Szwecji, pracuje jako grafik komputerowy). - Kiedyś życie młodzieży wyglądało inaczej. Nie mogliśmy spędzać wieczorów w dyskotekach, tak jak dzisiejsza młodzież. Chodziliśmy tylko na potańcówki organizowane w internacie lub do liceum żeńskiego, gdzie nas czasami zapraszano. Wtedy byłem marzycielem i najbardziej lubiłem spacery w parku – uśmiecha się tajemniczo Witold.
Maria Trąbka (obecnie Cupryn) i Janina Chromiak (obecnie Mazurkiewicz) uczyły się w tej samej klasie. - Czasami chodziłyśmy razem na bajaderki do Ładyńskiego, albo na lody do Pachuty. I na cebularze. Byłyśmy wtedy biedne, a one kosztowały zaledwie złotówkę, ale nam smakowały. Dzisiaj mam do nich wielki sentyment i zawsze kojarzą mi się z Zamościem – opowiada Janina.
Po maturze Maria wyjechała do Lubartowa, a Janina do Szczecina. Nie widziały się 34 lata. W piątek spotkały się przypadkowo w Lublinie, na przystanku autobusowym. Zaczęły rozmawiać i okazało się, że jadą na ten sam zjazd.
- Z naszej klasy mało ludzi przyjechało. Wszyscy się gdzieś zapodziali w świecie. Ważniejsze były dzieci, domy, praca. Teraz mamy czas na wspomnienia. Chciałyśmy tutaj odnaleźć swoją młodość, ale nie wiemy, gdzie jej szukać w tym nowym, innym mieście – mówią wzruszone kobiety.
MM










R E K L A M A






Wi�cej informacji na stronie Kroniki Tygodnia

Skomentuj ten artykuďż˝
Drukuj ten artykuďż˝
Informacje opublikowane przez INTERNAUT�W nie podlegaj� cenzurze. W�a�ciciele i redakcja Roztocze Online (www.roztocze.net) nie odpowiadaj� za tre�� zamieszczonych materia��w, tekst�w i komentarzy! Je�eli zawarto�� nie jest sygnowana "Roztocze.net" lub "Roztocze Online" to g�owna tre�� tej strony jest kopi� znalezion� w sieci internet.
Kopie stron internetowych zamieszczane w serwisie roztocze.net s� dokonywane za zgod� autor�w lub w�a�cicieli, serwis roztocze.net nie jest w �aden spos�b zwi�zany z autorami takich strony i nie odpowiada za ich tre��.
Komentarze [do g�ry]
dodaj komentarz
[Kontakt] [Reklama] [© Roztocze Online - roztocze.net - P.Rogalski & R.Moteka]