HOMER "LIVES"

Homer Simpson, ojciec sławnej rysunkowej familii, okazał się skrajnym malkontentem. Gdy syn jego Bart został spadkobiercą miejscowego milionera i wyniósł się z domu, biedny ojciec popadł w depresję. Liza - jego córka próbowała jakoś pocieszyć tatusia i w desperacji skonstruowała perpetum mobile. Homer spojrzał na to cudo swoimi wielkimi oczyma i ze źle skrywaną złością rzekł "Co to ma być? Nawet tego nie potrafisz zbudować. Zobacz, zepsute! Cały czas przyśpiesza! Nikt w tym domu nie będzie łamał zasad termodynamiki!". Przypominam osobom niezorientowanym, że chodzi o tego samego Homera, który dwukrotnie uratował elektrownię atomową przed wybuchem za pomocą nie wiedzy, ale stosując dziecinną wyliczankę dla wciśnięcia odpowiedniego guzika.
Minęła właśnie - dosłownie - na naszych oczach debata budżetowa. Jakie są możliwości naszego miasta, każdy mógł się przekonać. Oprócz funduszy celowych w kasie jest śmiesznie mało - niestety. Zgodnie z "zasadą termodynamiki" nie jest ważne, czy propozycje naszych władz są takie czy inne, zawsze dla radnych opozycji będą złe, bo nie są ich. Homer protestował, bo cierpiał z tęsknoty za synem. Podobnie wzdycha część naszej Rady, czyżby za NIEBOSZCZKĄ PARTIĄ?
Haiti - piękny (tylko trochę od Zamościa brzydszy) kraj. Panuje tam pewien dziwaczny kult. Nocą nad rozkopanym grobem staje obsypany białym proszkiem (niby niemiecki młynarz) Murzyn - miejscowy "bokser". Dookoła zbierają się starsi i młodzież. Wszyscy odziani w miejscowe stroje ludowe, w rytmie jakiejś odmiany kaukazkiego oberka, asystują radośnie przy powoływaniu do "życia" zombie. Voodoo, bo tak nazywany jest ten kult, szokował luminarzy i bakałarzy od wielu, wielu lat. Próby rozwiązania zagadki przez bardzo długo spełzły na niczym. W końcu, jak wiadomo, okazało się, że "borok" stosuje do swoich praktyk tetradoksynę, pochodzenia roślinnego.
Na gruncie naszej ojczyzny podawano etanol. W związku z tym, gdy z sali obrad ostatniego zjazdu wyprowadzono sztandar, wszystkim się zdawało, że "denatka" kończyną żadną już nie poruszy. A tu, masz, niespodzianka. Miejscowy "młynarz" nad urną (wyborczą) się pochyla i za każdym razem "nieboszczka" jakby zdrowsza. A gdyby jeszcze teraz kto chciał inaczej niż ona, kierować naszymi sprawami, to proletariacka jej rączka już się w piąstkę zaciskać zaczyna.
Zamość jest miastem, które od wieków stara się łączyć tradycje wielu kultur i tak jak kiedyś Ormianie, Grecy, Żydzi potrafili tworzyć jedno bractwo i przyczyniali się do wzrostu jego znaczenia. Tak i dziś, dzięki "światłej" postawie części naszych przedstawicieli możemy być świadkami przenikania się kultury rysunkowej z kultem voodoo.
Zachowanie się opozycji, nie wydaje mi się niczym zaskakującym jeszcze z jednego powodu. Przypominam Szanownym Primo Titulo Czytelnikom, w roku obecnym odbywać się będą kolejne zawody nad urną. No więc niektórzy z przeciwników "wszystkiego co się rusza" będą na listach do parlamentu. Prosiłbym Państwa o przypomnienie jednej sprawy ewentualnym wyborcom. Partia już w Polsce rządziła. Chciałbym również zauważyć, iż wygląda na to, że jeśli wróci to rządzić będzie jak kiedyś tzn. "jak mówi, że do, to mówi, a jak mówi, że zabierze to zabierze", lub parafrazując zgodnie z niniejszym tekstem "Wyciągniemy choćby spod ziemi, a mieć będziesz jeśli sobie narysujesz".
Pozdrowienia i różne wyrazy
Michał Kimak

 
Powrót do wrót (portalu:)